Reich: Remixed czyli historia pokazała kto tu rządzi

Kompozytorzy pierwszej połowy XX wieku, wyznawcy tak zwanej awangardy i modernizmu z dodekafonizmem Schonberga, aforycznością Weberna i brutalnym ekspresjonizmem Berga na czele, zaprowadzili muzykę na skraj przepaści z lufą pistoletu przystawioną do głowy i obdarli ją ze wszystkich zalet tradycyjnie rozumianego pojęcia „sztuki”. Zamknięci we własnym wszechświecie dodekafoniści czy aleatorycy, tworzący kompozycje raczej do oglądania niż do grania, znęcający się nad słuchaczami w sposób mniej lub bardziej świadomy, wynaturzali swoje dzieła produkując z nich trudne do jednoznacznego zdefiniowania twory, uszczęśliwiając nimi jedynie samych siebie.

W opozycji do nich w połowie lat sześćdziesiątych stanęli ludzie, którzy spojrzeli dalej niż na kostkę do gry lub tabelę z serią i zauważyli muzykę innych rejonów świata, zwłaszcza Wschodu. Ale nie jak Messiaen, chwytając cieszące się wolnością indyjskie ragi za bary i zakuwając w kajdany rytmicznej notacji europejskiej. Spojrzeli nieco głebiej, do jej duchowego, medytacyjnego i transowego aspektu. Zafascynowani buddyzmem i filozofią zen zechcieli pomóc sobie i słuchaczom w odnalezieniu nowej duchowości. [więcej]


About this entry